Procesy we wszechświecie czyli kolejne przygody ... właśnie... trąci moim ulubionym Warhamerem - For the emperror...
VI
Drago
ocknął się na polu bitwy, po szarży ciężkiej piechoty terminatorów nie zostało z przeciwników za wiele a ci, którzy się
opierali zostali szybko przetrzebieni za pomocą wielolufowych karabinów
plazmowych.
Kolejna
wygrana bitwa, pomyślał Drago, imperator może świętować powiększenie się
zasięgów jego superwładzy i może będą nagrody. Osobiście cieszyły go powroty na
ojczystą planetę Maxima, jednakże krucjata trwała już 3 lata i końca nie było
widać. Podniósł się z ziemi, otrzepał zbroje. Krwawe plamy znaczyły jego
osobistego boltera jak też mechaniczną piłę z którą się nie rozstawał od czasu
walki z orkami w lasach planety gorog. Wtedy to mimo że nie lubił tej broni
został przyparty do muru przez drednaughta i ostatkiem sił udał mu się sięgnąć
te piłę leżącą na ziemi nieopodal i przeciąć ramie mechaniczne ,które docisnęło
go do ziemi.
Orbital
bombardment się już rozpoczął i powietrze na północy znaczyć zaczęły smugi
pocisków wielkiego kalibru zamieniające stolice planety w miazgę zmieszanych ze
sobą cząsteczek istot ją zamieszkujących i gruzu. Kolejna walka i koleja
chwała!! „For the Emperror” Zaintonował i ruszył do przodu w ślad cieżkiej
piechoty.
Janus,
widzisz ile istnień przechodzi przez pierścień ? to jest jedna planeta prawda? Transferujemy
taką ilość dusz , która mogła by zaludnić wszechświaty.
Kreator
ma na to wszystko plan, stworzenie wszystkiego to zajęło mu chwile jeśli
ropatrzać to kategorią czasu. Obmyślenie wszystkiego by działało jak tryby to
dopiero mega wyzwanie. Uwielbiam oglądać pokolenia istot na pewnej planecie
,która co pewien czas doswiadcza resetu, wciąż ta sama gadka, ta sama nić
rozwoju , zadnych zmian ani chęci ich wdrożenia jakby tajemniczy kod
powtarzalności zapętlił tę planete w limbo zniewolenia . Owszem odwiedzały te
istoty inni wagabundzi ale zamiast się od nich uczyć woleli z nimi walczyć albo
wznosić budowle lub rysy na ich cześć , naiwnie wierząc że przetrwaja one
tysiąclecia. To wszystko chwile i zapętlające się wydarzenia , dlatego też
nasze stworzenie ,które nazwało się Karol było tak oszołomione gdy wlałaś
zawartość jego duszy do istoty całkowicie odmiennej fizjonomicznie i czasowo.
-
przecież on nie rozumiał co się z nim dzieje, powiedziała Luna
-otóż
to , miał wpojone zasady i reguły przekazywane z pokolenia na pokolenie i
walczył z ludzmi , któ®ych nie znał o skrawek ziemi gdzie żył… dziwne nie uważasz?
-bardzo
dziwne takie przypisywanie się do miejsca stwarza bardzo dziwna zależność a jak
dodamy do tego wyznanie, ekhm! Kaszlnęła Lima – coś co cementuje ugruntowienie
przebywania to mamy do czynienia z mieszanką iście wybuchową.
-
Negujesz istnienie stwórcy?
-ależ
nie, chodzi mi tylko o to że wszystkie te stworzenia czczą tego samego stwórcę
i wymyślają te opowieści by pasowały do miejsca w którym żyją. Interesujące.
Faktycznie
interesujące, negacja stworzenia prowadzi do ignorancji i negacji faktów. Gdyby
tylko stworzenia w tym wszechświecie myślały odmiennie nie…. .Nie było by tu
nas prawda?
To
jest niezaprzeczalny fakt, ciesze się że rozumiesz kontekst.
Komentarze
Prześlij komentarz