kolejny rozdział przygód Łachma, Guliany...polecam

 

No dobra głosie, powiedziała Gulina, gdzie teraz?

-nad nimi wyświetlił się obraz poprzecinanego kanałami serwisowymi miasta. Górowała nad miastem wieża gdzie został zaznaczony niebieski trójkąt.

-Meditool jest w tej wieży, powidział Magnus.

- potwierdzam że urządzenie medyczne znajduje się w tym laboratorium na 10 piętrze. Zalecam jednak ostrożność gdyż wykrywam zwiekszone zawartości substancji szkodliwych w powietrzu.

Zrozumiałem, i wyruszyli opustoszałymi korytarzami miasta w stronę budynku majaczącego na tle ściany jaskini.

To chyba jakieś centrum medyczne powiedział Magnus, gdy dotarli do oszlonych drzwi za któ®ymi majaczył w cieniu kształt wielkiego krzyża.

- wchodzimy, powiedziałą gulina delikatnie popychając przeszklone drzwi . Cichutko i strachliwie warknął Alkrog i powłóczył odnóżami za swą panią.

 

W środku budynku panował półmrok, delikatne ślady na podłodze oznaczały że piaskowe żuki obrały sobie ciemne zakamarki wieży za mieszkanie.

Czy powinniśmy się czegoś bać? Zapytałą Gulina?

Oczywiście że nie, nie ma potrzeby podnoszenia stopnia zagrożenia . Odpowiedział głos, wykrywam tylko małe formy biologiczne , zdaje się że to jakiś gatunek żuka.

Uff pomyślałem Gulina i udała się do miejsca oznaczonego jako schody.

Tędy, powiedziała i słysząc marudzenie Magnusa dodała – jeszcze tylko jakieś 350schodów i będziemy w tej komnacie o ,której opowiadałeś.

Magnus spojrzał i pokręcił głową, możliwe że medizer przyda się nam , i oboje się roześmiali,

 

IIIII

 

Nadeszło noc , zimna jasna bo naturalny satelita Darandy zwany przez mieszkańców „guardian” , od faktu że pilnuje nocy i stworzeń, wzniósł się nad lasy na północy. Szybkie i śmigłe kształty poczęły wysuwać swe pyski  spośród roślinności. Czas polowania się zaczął…

 

Łachim spojrzał w pustkę i zapytał , jakby siebie, czy wiesz już co będzie dalej?

- do mnie mówisz o wielki?

Nie mój przyjacielu, tak czasami się zastanawiam co będzie dalej i czy się uda uchronić naszych bliskich.

Nie martw się tym, damy radę. Jeśli nie to zginiemy w chwale rozpamiętywanej przez kolejne dni Darandy.

Łatwo Ci mówić bo nie masz funkcji największego wojownika oltuków.

My jesteśmy siłą i mocą naszego ludu…

Coś tam jest Łachimie, coś biegnie w naszym kierunku. Zdążył tyle powiedzieć gdy powietrze przeszył zapach posoki, kły stwora zacisnęły się na jego gardle a z rany trysnęła krew barwiąca wszystko dookoła kolorem szkarłatu.

Trzymać szyk, ALARM wrzasnął Łachim i odwrócił się przodem do lasu obserwując uważnie sylwetki nadbiegające z tamtej strony.

Rozgorzała bitwa, skowyt Guahimi mieszał się z okrzykami bojowymi Oltuków.

 Łachim potężnym cięciem pozbawił głowy najbliższego z Guahimów , komnięciem pozbawił przytomności jedną z bestii. Jest ich wiele, wycofać się powoli do bram. Zrozumiano, odkrzyknęłi wojownicy i poczęli się cofać do bramy. Na bramie z kul strzelała straż i trzeba przyznać że nieźle im to szło bo zapalające bańki siały spustoszenie w szeregach Guahimów.

Zamknąć wrota, wrzasnął Łachim i wielkie wrota z metalu poczęły się zatrzaskiwać przycinając łby atakującym stworom i dekapitując w ten sposób kilka z nich. Na flanki , powiedział Łachim a obrońcy rzucili się na mury odpierać ataki oszalałych w zewie krwi Guahimów.

 

 

Ciekawe – powiedziała Lima, zastanawiałam się kiedyś i doszłam do tych samych wniosków co stwórca, istoty takie jak Guahimy po przejściu nie mogą dostać myślącego ciała, to byłoby niebezpieczne dla wszechświata. \

Zgadzam się powiedział Janus, widzisz , tak jak nabytą nienawiść idzie wykasować, zwalczyć tak prymitywnych instynktów nie ma opcji by to zrobić. Dlatego podział na rodzaje umysłów ma sens…

 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Początkowy fragment mojej książki