Bitwa z rojem i nie tylko...
Kapitanie
Anders tracimy powietrze, głos pierwszej oficer rozbrzmiał w bębenkach kapitana
powodując ocknięcie się z letargu po uderzeniu owadoidów.
Wzmocnić
osłony czołowe i wymykamy się prostopadle do kierunku ekliptyki układu.
-ale
Kapitanie to Prosto na statek matkę roju owadoidów!!!
-
przebijemy się lecąc tuż obok statku, nie maja żadnej obrony bliskiego zasięgu.
Torpedy ognia w hangary na statku matce, damy sobie odetchnąć od tej bitwy.
-
maszynownia raport!!
W
czasie odbierania raportu nie zauważył że ze statku matki oddzielił się
cygarowaty kształt i pomknął ku powierzchni planety – jego planety.
Kilanda
to planeta matka kolonii, to na niej osiedli pierwsi osadnicy ze statku
wagabundy – macierz. To tam pod pięknym jasno zielonym niebem , oświetlanym
słońcem białej gwiazdy rozwinęli skrzydła jego przodkowie kolonizując cały
układ i rozwijając cywilizacje do tego stopnia że byli o krok od zbudowania
sfery dysona i pozyskiwania energii słońca.
Nie
dalej jak 2 lata temu układ zaczęły odwiedzać samotne statki zwiadowcze
owadoidów, było to zagadkowe gdyż nie natknęłi się na tę rasę wcześniej.
Chitynowe pancerze i ten zgrzytający język, ich taktyka była odmienna a zarazem
taka jak na ich rodzinnej planecie zaobserwowane u szerszeni. Tak, owady te
jako dyplomacji używaly sily i tak to się zaczęło że pierwszy statek matka bez
ostrzeżenia zaatakował stację kosmiczną na obrzeżach układu a potem już poszlo,
fale najeźdźców nacierały z kierunku padula-alfa – układu dwóch słońc gdzie
owadoidy miały swój dom na macierzystej planecie skhr’a. Należy się tu
wyjaśnienie czym były te istoty. To współistniejące z włąsną planetą byty,
tworzące jeden organizm z organizmem na planecie matce, nie doszliśmy jeszcze
jak wygląda komunikacja ale możemy śmiało powiedzieć że wyewoluowały z jednego
pnia. Jakkolwiek to brzmi zostały wychodowane i dzielą współumysł ze swoją
planetą. Możliwe że dlatego tak udaje im się przeć do przodu nijako „pożerając”
każdy układ spotkany na swej drodze,. Teraz padło na Kilandę…
Matuha ocknęła się w swoim kokonie, luż czas piękna,
już ten moment.
-matko,
to wspaniałe że mamy świat do zasiedlenia. Nie powinien Ci nikt tam
przeszkodzić. Dopasujesz się do otoczenia i czekam na raporty.
-oczywiście
matko.
Cygaro
z impetem wbiło się w jezioro. Wymierzony strzał ze statku matki posłał kabinę
dokładnie pod taflę jeziora. Po chwili tafla zastygła zamykając pod swoją
„kurtyną” aktora tego przedstawienia, które miało mieć miejsce już za jakiś
czas…
VI
Skoczył….
Z początku natłok myśli przysłaniał widok , po chwili zdał sobie sprawę co
zrobił i się wystraszył, o fak, lecę. Jednak burdż kalifa ma tę „zaletę” ze
spada się dłuuugo. Ciekawe co pomyśleli sobie inwestorzy gdy odwrócił się do
nich plecami i powiedział że ma to wszystko gdzieś… pewnie oburzeniom i
negacjom nie było końca…
Nagle
blask i ..
-co
jest kur.. otoczenie się zmieniło i
teraz spadał zamiast z burdż Kalifa , z empire state building. Na dole widział
auta z lat 30 i głowy zadarte do góry. Łotafak pomyślał i było to ostatnie z
jego myśli…
Lima
spojrzała na tę… hmm nie potrafiła jej określić innym słowem niż anomalia.
Przejęła jej światło i zwróciła się do Janusa .
-Janus
mam coś niepokojącego , nie wiem co to
-
Janus przysunął się bliżej i zobaczył twór jakby sklejony z wielu dusz.
Przypominało to membranę w kształcie jaja na powierzchni ,której co chwila
pojawiały się twarze i odnóża czegoś co chce się wydostać a jest uwięzione.
Interesujące,
daj mi to – zaprowadzę do Creatora
-
Janus co to jest?
Multitwór
– powstaje wtedy gdy wiele dusz ginie w próbie samounicestwienia.
Jak
często się tak dzieje? Zapytała Lima.
-
dochodzi do tego dość rzadko ale biorąc pod uwagę mnogość wszechświatów oraz
połączenia między nimi to coraz to częściej. Bierze się to stąd że wiele istot
szuka zakończenia w ten sposób , całkowicie nie wiedząc co będzie dalej…
Odważne,
można by rzec ale tak myśląc można dojść do wniosku że resetując duszę idzie
się do tego czegoś nowego i ucieka co jest teraz.
Mechanizmy
stworzone przez Creatora maja na celu zapobieganie temu typu zabiegom przez
dusze ,które „pamiętają” wydarzenia z poprzedniego wcielenia. Zdarza się jak u
tego naczynia ,które jakiś czas temu tu było (jeśli brać pod uwagę linię
czasową w horyzoncie nieskończoności ). Że pamięta ono poprzednie życie i wie
co się dzieje i wierzy w to co się dzieje z duszą. Takich przypadków jest mało
ale są i należy je przerzucić przynajmniej 3 razy zaraz po nadejściu.,
Lima
ostrożnie zbliżyła się do tworu i uniosła go na wysokość oczu. To jesteś Ty-
ten co wie za dużo ale musi trochę zapomnieć by móc być rozdzielonym.
Nie
sądzę byś mogła ich tak szybko rozdzielić powiedział Janus, te twory mają
przemieszane wspomnienia i wszelkie próby oswobodzenia ich z tworu skończyć się
mogą uszkodzeniem świadomości ,a tego byśmy nie chcieli.
Na
tę chwile zbieram te twory i separuje od głównego nurtu, muszą ostygnąć i
nabrać kształtów na tyle by pokazać że świadomość jest gotowa i odseparowana od
innej. Podlega to ocenie archaniołów i to oni decydują czy duszę wkleić do
łańcucha czy też zostawić na wieczność.
Brzmi
to strasznie , powiedziała Lima. To jakby uwięzić się w kamieniu z nadzieją że
się odzyska blask….
Prawda,
pamiętaj jednak że diament to też kamień i występuje na skalistych planetach
wszechświata …
Komentarze
Prześlij komentarz