Kiedy odejde.....
Kiedy odejdę nie poczuję nic prócz próżni i błogości. Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z jak błachymi rzeczami się zmagamy do momentu gdy odcięci od ciała widzimy siebie z góry i chcemy jeszcze "dokończyć i ponaprawiać". Wiecie co? nie dokońćzycie i nie ponaprawiacie, bo niby co? to już jest koniec, nie jest to waszą sprawą i nie będzie, Reanimacja nie pomoże skoro miałeś sprawy ważne w tylku przez całe życie , wydaje Ci się że możesz w krótkim czasie naprawić wszystko? no niestety nie możesz. Dochodzimy do pewnego momentu w życiu gdzie coś (ten blog) skłoni nas do rachunku sumienia i przekalkulowania czy warto było się tak kłócić z ludźmi? Czy udowodnienie swojej błędnej narracji było ważniejsze od spokoju i zgody? Z mojej perspektywy , jestesmy istotami stworzonymi by żyć i dobrze żyć. Nie po to by walczyć i udowadniać jak bardzo potrafimy komuś dopiec. To że robimy dobre rzeczy, pomagamy, sprawia że sumienie odpoczywa, stres nie nadchodzi i sumując czujemy się lepiej z każdą chwilą. Zemsta , zawiść i hejt to coś co możecie mi nie wierzyć ale nie mieści się w moim pojmowaniu. Wyzbyć się tych emocji to już next level ale uwierzcie mi że gdy ten poziom osiągniesz poczujesz ulge że możesz na wszystko ze swoim życiem włącznie spojżeć z boku. Skłoniłem mam nadzieję do przemyśleń...
Komentarze
Prześlij komentarz